Google oficjalnie potwierdziło, że tryb AI (AI Mode) jest już uwzględniany w raportach Google Search Console. To oznacza, że kliknięcia, wyświetlenia i pozycje generowane przez nowe odpowiedzi oparte na sztucznej inteligencji nie są już tylko ciekawostką technologiczną – stają się częścią naszych codziennych analiz SEO.

Na początek najważniejsze: Google nie tworzy osobnego raportu dla AI Mode, nie da się go też łatwo wysegmentować w panelu Search Console. Dane z trybu AI są po prostu „wrzucone” do ogólnych wyników z wyszukiwania w sieci. Mimo że wygląda to na krok w kierunku większej przejrzystości, w praktyce może być to prawdziwe wyzwanie analityczne.

AI Mode to rozwinięcie znanych już AI Overviews – bardziej interaktywna forma odpowiedzi, która grupuje zapytania użytkownika na podtematy, przeszukuje sieć i prezentuje linki do stron wspierających daną treść. Kliknięcia w takie linki liczą się jak każde inne kliknięcie. Wyświetlenia? Liczone standardowo. Pozycje? Także zgodnie z dotychczasowymi zasadami – z tą różnicą, że elementy takie jak karuzele i paczki graficzne traktowane są jako osobne bloki, podobnie jak w klasycznych wynikach wyszukiwania.

Ciekawostką jest sposób, w jaki traktowane są pytania uzupełniające w AI Mode – każde takie pytanie uruchamia nową sekwencję wyszukiwania, co skutkuje naliczaniem nowych danych: nowych wyświetleń, pozycji i kliknięć. W skrócie – nowa interakcja, nowe dane.

A teraz chaos: jak to analizować?

Glenn Gabe, znany analityk SEO, trafnie ujął to na platformie X: mamy teraz w jednym kotle klasyczne niebieskie linki, featured snippets, AI Overviews i AI Mode – a wszystko to razem w jednym raporcie „Wyszukiwanie w sieci” w Search Console. Co gorsza, Google nie łączy wszystkich linków w AI Mode w jeden blok – każdy wpis ma swoją własną pozycję. Linki w karuzelach i obrazkach są grupowane osobno, jak zawsze. A każde kolejne pytanie w AI Mode to nowa sesja wyszukiwania – więc liczby mogą rosnąć lawinowo, ale rozbicie ich na składniki będzie nie lada wyzwaniem.

John Mueller z Google próbował nieco bronić decyzji firmy, pisząc na Bluesky, że „liczenie pozycji to twardy orzech do zgryzienia – nie ma jednej obiektywnej metody na sprowadzenie x/y/czasu do jednej osi pozycji”. Zasugerował też, że sposób liczenia pozycji będzie się zmieniał z czasem, a na razie wykorzystywana jest ta sama zasada co w klasycznym SERP – liczy się najwyższa pozycja danego wyniku.

Co to oznacza dla SEO?

Na razie – więcej zamieszania. Nowe typy wyników, brak możliwości filtrowania, różne źródła danych zbierane razem. Wprowadzenie AI Mode do Search Console to kolejny krok w stronę „algorytmicznej przyszłości wyszukiwania”, ale też ogromne wyzwanie dla analityków, specjalistów SEO i wydawców treści.

Nie wiemy jeszcze, kiedy dokładnie te dane pojawią się w polskich wersjach Search Console, ale jeśli rollout w USA ruszył, reszta świata prawdopodobnie dostanie aktualizację w ciągu najbliższych tygodni.

Szykujmy się więc na nową erę analizy danych – mniej oczywistą, bardziej zautomatyzowaną i jeszcze bardziej zależną od kontekstu zapytań niż kiedykolwiek wcześniej. =